• Wpisów: 65
  • Średnio co: 30 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 16:52
  • Licznik odwiedzin: 8 072 / 2022 dni
 
nati.ola
 
Treningi nie były łatwe, od samego początku!
Aż straciłam wiarę w to ze się uda ale Różyczka mnie wciąż wspierała.

5501652_104.jpg


Uczyłam się do południa, jedyne co załapałam na lekcjach to tolt, wyciągnięty kłus i zebrany galop.
Przy okazji trochę skoków. Ale wiem ze przedemną jeszcze wiele pracy.
Gdy wróciłam z Różką (tak czasem nazywam Różyczkę)
to stajni, po drodze spotkałam Dorotę.
-Jej, Julio, nie wiedziałam że się podejmiesz tak ryzykownego zadania!-powiedziała Dorota.
"No nie! Już plotki się rozchodzą" pomyślałam.
-A skąd to wiesz?-zapytałam
-Wiesz.. Yyy... Marek mi powiedział...
-Marek? On też wie? Czy ktoś jeszcze prócz was wie?
-Tak. Chyba... Yyy...
-Dobra daj spokój. Nie mam czasu na pogaduchy, mam jeszcze wiele pracy.
I poszłam dalej. Gdy odprowadziłam Różkę do stajni zabrałam się za sprzątanie boksów.
Po tym chciałam przeczytać jeszcze książkę o jeździe konnej.
Ale nie miałam czasu. Musiałam trenować do późnego wieczoru.
Róża (tak też i mówiłam na Różyczkę) także była zmęczona.
Następnego dnia wstałam wcześnie rano,
posprzątałam i wyszykowałam się do pracy.
Gdy była już 8:00 wyszłam z pokoju i poszłam sprzątć boksy.
Nakarmiłam i napoiłam konie po czym zabrałam Różyczkę na treningi.
Trenowałyśmy do południa skoki, cwał, wyciągnięty galop i piaff.
To wiele jak na pół dnia ale wciąż nie byłam nauczona idealnie.
Minęły mi już trzy dni! W czym zostało tylko jedenaście. To bardzo mało...
Nie wiem czy mi się uda, zaczęłam wątpić że mi się uda.
Daję z siebie wszystko ale tak czy siak nie widać efektu. Tylko marnuję swój czas.
może od razu się wycofać nim będzie za późno? Nie mogę.
Gdy myślę o tym ze wszyscy biorą mnie za bohaterkę...
Nie mówiłam? Ośrodek ma kłopoty finansowe a wygrana w zawodach to aż 10.000 tyś nagrody!
No cóż, można tylko marzyć... Następnego dnia, czwartego, zrobiłam to co zawsze rano.

32798177.jpg


A do południa ćwiczyłam, po czym byłam wykończona. Wieczorem gdy miałam zamiar wejść do pokoju zatrzymała
mnie właścicielka i powiedziała:
-Julio, chcę ci podziękować że podjęłaś się tak trudnego zadania, nigdy ci tego ja, i cały ośrodek nie zapomnimy.
A zwłaszcza nasze konie, gdyby nie było pieniędzy... Konie szły by na rzeź.
-Pani Anno. Jak to? Na rzeź?
-Nie pójdą na rzeź, wiem że wygrasz.
-Ja... Dobranoc.
Weszłam szybko do pokoju i pomyślałam o Różce,  tym bardziej się nie mogłam wycofać.
C.D.N

Jeśli są błędy, źle sformułowane to przepraszam bardzo.
Proszę o komentowanie ^-^ ~Ola
PS:Nie mam co tego pisać skoro nikt tego nie czyta więc zostawcie coś po sobie w stylu komentarza. ;3

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego